Forum-Kredytowe.pl - Specjalistyczne Forum Dyskusyjne

Tematyka: kredyty hipoteczne, gotówkowe, samochodowe. Opinie i dyskusje.

Kredyt w Deutsche Bank PBC S.A.? - Forum-Kredytowe.pl


FAQ Szukaj Rejestracja Profil Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zaloguj RSS

Kredyt w Deutsche Bank PBC S.A.?
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
       Forum-Kredytowe.pl -> Kredyty Mieszkaniowe
Autor Wiadomość
lekko rozgoryczony
Gość




2007-04-28, 02:40     Kredyt w Deutsche Bank PBC S.A.?


Kredyt w Deutsche Bank PBC S.A.? Czyli jak bank pomaga „ślepemu losowi”?

Na początek małe, konieczne wyjaśnienie. Uczciwość nie pozwala mi zmilczeć, iż jestem zadowolony z warunków na jakich zaciągnąłem kredyt mieszkaniowy w Deutsche Banku. Ale… chciałbym się z Wami czymś podzielić.

Dopada mnie ostatnio potrzeba porównywania warunków różnego gatunku ofert. A zaczęło się od kredytu mieszkaniowego. Po latach odsuwania tego tematu od siebie postanowiłem kupić mieszkanie. Jak 99% populacji Polaków i ja musiałem się w znacznej mierze posiłkować kredytem. Ale
gdzie? Myślałem, że da się pójść po małej linii oporu i pierwsze kroki skierowałem do ładujących na nasze darmowe skrzynki tony śmiecia - Open Finance bądź Expander. Dla ścisłości padło na tych pierwszych lecz to czysty przypadek związany z bliskością ich oddziału. Obie firmy nie żądają od „kredytochętnych” nic za swe usługi doradcze, a wręcz oferują gotowość pośredniczenia między nami a wybranym przez nas bankiem za co dopiero dostają od banku „małe co nieco”. Poszedłem, pogadaliśmy, otrzymałem swą poradę i wyszedłem… nie przekonany. Może za przyczyną tego, iż wcześniej przejrzałem (czy Was też wkurza jak czytacie w sieci to słowo zapisane jako ‘przeglądnąłem’? Ooo, i nawet Word tego nie podkreśla. Pewnie sam jestem jakiś dziwny) jakiś ranking kredytów hipotecznych i wiedziałem to i owo, a może kolesiowi źle z oczu patrzyło, a może dlatego, że skrytykował jeden z banków (który był w czołówce raportu) stawiając go daleko za innymi z powodu… jakiejś zupełnie nieistotnej pierdoły (którą teraz wręcz poczytuję sobie za plus), a może jestem nadto ostrożny. W każdym razie nie wzbudził mego zaufania i zacząłem podejrzewać, że na boku jest dogadany z jakim konkretnym (lub kilkoma) bankiem, który „pod stołem” odpala mu coś ekstra. Żyjemy w kraju z podłą reputacją w kwestii uczciwości i plasującym się pod koniec rankingu, w którym te brzydzące się łapówkarstwem państwa zajmują pierwsze miejsca więc mogłem się nawet wiele nie pomylić co do tego „doradcy”. Koniec końców otrzepałem się trochę z lenistwa, podzwoniłem po bankach i uzbrojony w listę pytań ruszyłem kształtować własny, indywidualny ranking.

Darujmy sobie szczegóły, więc wspomnę tylko, że przy kilkusettysięcznym kredycie, zaciągniętym kilka miesięcy temu, rozłożonym na 20 lat padło na CHF i w DB PBC S.A. Powoli będę zmierzał do tego co niedawno odkryłem - haczyk, który ciężko (zdaje mi się) wychwycić tak tym pobieżnie, jak i tym wnikliwie analizującym ofertę kredytową DB. Świeży kredytobiorca jak ja, który całe życie wzdragał się przed zapożyczeniem, a w dodatku… podejrzliwy, po zaciągnięciu po raz pierwszy kredytu, zaczął przyglądać się cyferkom.

Na wstępie jednak trochę teorii jaką liznąłem (nie będziemy się tu oczywiście doktoryzować). Banki (żeby nie było, że tylko DB) nie poprzestają na pobieraniu prowizji za fakt, że „łaskawie” zgodzą się na udzielenie kredytu – do tego już nas przyzwyczaiły. Jasne jest też, że mają prawo tę pożyczkę obłożyć kilkoma procentami w skali roku. Ale tylko z pozoru wydaje się, że to koniec kosztów kredytu. Hasłowo tylko wspomnę o takich pomysłach jak: dodatkowe opłaty za wycenę nieruchomości (przy zakupie z rynku wtórnego), opłaty za wszelkiej maści ubezpieczenia (OC, na życie, od niskiego wkładu własnego, od utraty pracy itp., zależnie od pomysłowości bankowców) czy wykup czeków in blanco itd. Nie mogę się oprzeć by wspomnieć o najzabawniejszym, obowiązkowym ubezpieczeniu, które tyle mnie rozśmieszyło co zirytowało. Rzecz działa się w ciepło brzmiącym DomBanku, który w czasach lawinowo rosnących cen mieszkań miał czelność żądać od kredytobiorcy obowiązkowego ubezpieczenia od utraty wartości nieruchomości.

Banki jednak kombinują dalej jak pomnożyć zyski. I jeśli nie poprzez ukryte to te ciężko dostrzegalne koszty dopinają swego. Powstał zatem pomysł na tzw. spread. Ci którzy interesują się jakiś czas kredytem na pewno słyszeli to słowo. To nic innego jak różnica pomiędzy kursem kupna, a kursem sprzedaży waluty. Wiadomo, że bank, aby zarabiać, skupuje walutę taniej, a sprzedaje drożej. To takie usankcjonowane prawnie spekulanctwo (a nie tak dawno władze ścigały ludzi za taki proceder). Wysokość tej różnicy ma dla kredytobiorcy duże znaczenie. Bank udzielając kredytu zaciągniętego w walucie obcej wypłaca Ci pieniądze przeliczane na złote po kursie, po jakim sam skupuje tę walutę (niższym), a każe sobie spłacać pieniądze, które przelicza z powrotem na walutę obcą po kursie sprzedaży (o kilkanaście groszy wyższym). Weźmy jakiś przykład.

Wzięty kredyt: 1.000 $
Kurs skupu: 2,7 zł / $
Kurs sprzedaży: 2,8 zł / $

Rozwiązanie Smile
Dostajesz kredytu: 1.000 $ x 2,7 zł / $ = 2.700 zł
A musisz oddać: 1.000 $ x 2,8 zł / $ = 2.800 zł

Jak widać, nie potrzeba wcale prowizji czy marży banku abyśmy już musieli bankowi oddać więcej niż wzięliśmy. Ta różnica między 2.700 zł a 2.800 zł z powyższego przykładu daje nam 3,7% dodatkowej (skrywanej) zwyżki naszego oprocentowania kredytu. W moim przypadku, kredytu zaciągniętego we frankach szwajcarskich (CHF) w DB, spread wynosi ok. 4,52% (procentowo stały). Jest to bardzo przyzwoity poziom w porównaniu z konkurencją. Niemniej, gdy słyszymy w reklamach że kredyt jest oprocentowany w wysokości np. 2,5% to pamiętajmy, że po dołożeniu do tej wartości spreadu da nam to de facto ok. 7% (dla przykładu DB w CHF).

I to nie koniec. Niektóre banki, w tym także DB, stosują przy kredytach walutowych również inny manewr, który może mieć istotne znaczenie w sytuacji niejednoczesności podpisania umowy kredytowej i wypłaty tegoż kredytu. Zdaje mi się, że nigdy nie ma takiej jednoczesności, gdyż bank potrzebuje (z nieznanych mi powodów) minimum kilku dni pomiędzy podpisaniem z nami umowy a „znalezieniem” pieniędzy na wypłatę. Przechodząc do sedna, niektóre banki, w tym DB, podpisują umowę, w której ustalają ilość waluty do wypłacenia po kursie z dnia podpisania umowy, natomiast wypłacają ją po kursie z dnia wypłaty. I paradoksalnie nie mamy przez to pewności, że dostaniemy tyle złotówek ile chcieliśmy. Rynek poprzez wahania kursu waluty ustali czy dostaniemy troszkę więcej, czy troszkę mniej. Te „troszkę” w moim przypadku, kilkusettysięcznego kredytu zaciągniętego w CHF znaczyło ok. 1.600 zł w jedną lub drugą stronę za każdy jeden malutki grosik zmiany kursu waluty. Miałem fart i dostałem kilka tysięcy więcej niż „zamawiałem” ale mogło być odwrotnie i musiałbym tych kilku-kilkunastu tysięcy zł szukać gdzieś… po rodzinie czy znajomych. Przy bardzo napiętych budżetach warto o tym pamiętać. Oczywiście wiele banków nie stosuje tych praktyk dając, gwarancję, że tyle złotówek ile zapragnęliśmy, tyle dostaniemy. Niektóre też tak „idą na rękę”, że sfinansują Ci nawet 110% wartości nieruchomości co mogłoby pokryć wiele innych „okołozakupowych” opłat i wydatków.

I w końcu przejdźmy powoli do mego „drobnego” odkrycia. Wiadomo zapewne wszem i wobec, że przy zaciąganiu kredytu w obcej walucie musimy się liczyć z dwoma rodzajami ryzyk: tym związanym z samym kursem waluty (ustalanym indywidualnie przez dany bank) jak i z tym związanym ze stopą procentową LIBOR (dla CHF), EURIBOR (dla Euro) bądź WIBOR (dla złotówek). Te magiczne skrótowe nazwy są stałą dla danej waluty (ale tylko w pewnym 3-, 6-miesięcznym okresie) częścią składową oprocentowania kredytów (druga składowa do stała marża banku) mówiącą o tym na ile procent banki zobowiązują się same sobie pożyczać daną walutę. Fajnie by było, aby te wskaźniki były jednakowe dla każdego banku w Polsce, byłyby łatwiej porównywalne, ale nie. Przecież konsument nie może mieć za prosto (no i co by robili ci doradcy finansowi). Banki okazują się mieć sporą swobodę ich ustalania z czego skrzętnie korzystają. Nie zajmujmy się tym jednak głębiej (żaden ze mnie wszak ekonomista). Jeśli mnie pamięć nie myli, to dla kredytów w CHF najlepiej szukać banków opierających się o LIBOR 3M (3-miesięczny) i tyle o tym. Co do tego pierwszego rodzaju ryzyka, to też z punktu widzenia mnie, zwykłego zjadacza chleba, widać tylko tyle, że kurs nie stoi w miejscu, ale ważne że odzwierciedla +/- 2 gr. poziom „banku centralnego”, czyli nie jest kompletnie „od czapy”. Ten konkretny przykład odnoszę oczywiście do DB, w którym średni kurs CHF pokrywa się w zasadzie z kursem tegoż w NBP.

Omówione ryzyka każdy z zaciągających kredyt w walucie musi ponosić i to się rozumie. „Ślepy los” (znaczy się sytuacja na rynku, że będę kontynuował te oględne określenie) decyduje, czy rata w danym miesiącu będzie niższa, czy wyższa od poprzedniej. Moje odkrycie pokazuje jednak, że DB dopomaga swemu szczęściu stosując nieczyste zagrywki. Jakby mało było opłat, na które jesteśmy skazani po drodze, DB „kombinuje” z omawianym wcześniej spreadem. Jak już wspominałem w DB obowiązuje teoretycznie stały poziom spreadu (dla kredytów mieszkaniowych) na poziomie 4,52% co przy obecnym kursie franka daje jakieś 10,2 gr. różnicy między kursem sprzedaży a kursem skupu franka w DB. Z regulaminu DB wynika, że raty kredytu pobierane są z konta 4-go dnia każdego miesiąca (chyba, że 4-ty jest dniem wolnym, to wówczas jakiś tam najbliższy wolny, bla, bla, bla) a obliczane są po kursie sprzedaży z 2-go dnia miesiąca (chyba że i to jakieś święto bez notowań kursów, więc wtedy jakiś najbliższy dzień, bla, bla, bla). W okolicy tych dni, w notowaniach kursów sprzedaży CHF dzieją się cuda. Przez cały miesiąc, spread idzie równiusieńko na poziomie 4,52% (zmieniający się kurs skupu pociąga za sobą zmianę kursu sprzedaży CHF), natomiast gdzieś od 27-go dnia miesiąca do dnia 5-go następnego miesiąca magicy z DB tak ręcznie manewrują kursem sprzedaży (pozostawiając go najczęściej przez kilka dni bez zmian, przy zmieniającym się kursie skupu), że spread waha się w granicach (dane z mych 3-miesięcznych obserwacji): od 3,19% do 5,82%. I jakoś tak „dziwnie” wypada, że 2-go dnia miesiąca, w dniu ustalania wysokości raty kredytu, spread jest wyższy od nominalnego ustalonego na poziomie 4,52%. W ostatnich trzech miesiącach spread ten osiągał w dniach ustalania wysokości rat następujące wielkości: 4,54% (betka), 4,95% (zdziwienie), 5,09% (zaniepokojenie). Co prawda, wysokość raty przy założeniu jej stałej wielkości na poziomie powiedzmy 500 CHF wzrośnie dla przypadku spreadu 5,09% o niecałe 13 zł ale sam fakt takiego naciągania spreadu, mnie, jako uczciwego gracza poddającego się „ślepemu losowi zmiennych kursów walut” niepokoi i wkurza. Człowiekowi się wydaje, że doczytał się już każdego kruczka w zawiłych tekstach umów i regulaminów, godzi się z tym bo takie są reguły gry na tym boisku, a tu się okazuje, że jak zwykle, tak i tym razem jest robiony w jajo. Słowem nie ma w regulaminie o zasadach ustalania spreadu, ale „kombinatoryka” DB trwa.

(rozgoryczony)

Ps. Spróbujcie traktować tę "opisówkę" bardziej jako zwrócenie uwagi na możliwe, niektóre aspekty brania kredytu niż jako atak na DB. Ciągle mienię się zadowolonym klientem, choć zmiana zachowania banku w rozgoryczającej mnie kwestii na pewno doczeka się mojej "skorygowanej" reakcji na forum. I mam nadzieję, że nie zanudziłem szanownych forumowiczów. Pozdrawiam i zainteresowanym powodzenia życzę.


Gość





2007-04-28, 12:01    


Ciekawa uwaga dobrze że poruszyłeś tą kwestię wsumie niezwrócił bym na to uwagi.Rozumiem że niekorzystałeś z pomocy doradcy kredytowego?
I sam wybrałeś DB? A teraz jak już wziąłeś kredyt to który bank według ciebie jest dobry,który byś polecił?


lekko rozgoryczony
Gość




2007-04-28, 22:48     Ten sam - tak brzmi odpowiedź


Odwaliłem, w swoim mniemaniu, dobrą i drobiazgową robotę analizując oferty pięciu banków przed kilkoma miesiącami. Dało mi to poczucie pewności, że wiem co robię, gdy szedłem do DB podpisywać umowę.

Wielu z forumowiczów nurtuje sprawa wyboru banku... szukają odpowiedzi na forach. Ale czy potraficie dać wiarę opiniom innych. Pewnie trochę tak, ale jeśli mogę coś doradzić to pamiętajcie, że gra się toczy o "kupę szmalu" i nic Was tak nie uspokoi jak osobista wizyta w banku z listą szczegółowych pytań i zbudowanie sobie własnej opinii. Poza tym, wzorowanie się stricte na indywidualnych doświadczeniach innych często może być mylne. Inne warunki otrzyma osoba z pokaźnym wkładem własnym, inne ta bez oszczędności, inne osoba zamożna, inne ta, co ledwo osiąga zdolność kredytową, inne kupująca mieszkanie na rynku wtórnym, inne ta co na pierwotnym itp. Sugeruję zatem odpowiedzialnym kredytobiorcom, że jeśli już dają wiarę jakimś opiniom w sieci, to zapiszcie sobie nazwę banku na karteczce jako jedną z możliwości (razem z kilkoma innymi), umówcie się z ich doradcą (za free) i sprawdźcie jak ich oferta będzie wyglądać w Waszym indywidualnym przypadku. Nie bądźcie tu leniwi, bo może to Was sporo kosztować. Ci leniwi, niech przynajmniej wybiorą się do jednego z doradców kredytowych (ja się zmusiłem i dokonałem wyboru sam).

Zatem, jeśli miałbym komuś coś doradzać, bądź powiedzieć jaki osobiście wybrałbym teraz z perspektywy czasu bank do kredytowania mego M, to dalej upierałbym się przy DB. Teraz już nie jestem tak na bieżąco jak jak przed trzema miesiącami, ale zakładam, że niewiele się zmieniło. Potwierdzał by to ostatni ranking porównawczy Tygodnika Wprost i Expandera (1 kwiecień 2007). Nie widziałem go na oczy, ale na stronach DB można znaleźć notkę, że w tym rankingu, podobnie jak w poprzednim (z 20 listopada 2007), od którego zacząłem przegląd ofert, DB plasował się w ścisłej czołówce. Ten przykry aspekt, który wyżej poruszyłem, nie zmienił mego zdania, a powinien otworzyć tylko niektórym oczy, że nawet w bankach, które mają dość wysoki kredyt zaufania społecznego, zdarzają się takie żenujące "niesportowe zachowania". I pewnie nie ma na nich bata (ale to jeszcze będę wyjaśniał), nie obiecywali, że nie będą oszukiwać.

Wracając do rzeczy, przed trzema miesiącami, z moich analiz wynikało (patrz temat: "Który bank ma najlepszą ofertę ?"), że następny w kolejce bank (MultiBank) miał w stosunku do oferty przedstawionej mi przez DB 14% mniej korzystną ofertę. Ten przekręt, jaki dokonuje się z kursami CHF w DB owszem jest przykry, ale procentowo nie wpływa znacząco na ich ofertę, która ciągle dla mnie jest najatrakcyjniejsza. Business jest businnes jak mawiają. Tu nie ma miejsca na gniewanie się lub obrażanie. Jeśli ktoś mnie robi co nieco w wała, ale i tak każe sobie płacić o kilkadziesiąt tysięcy mniej niż inni, to ja zostaję i płacę mniej.


Don Bazyl
Gość




2007-09-04, 15:49     dzieciaki ! przeciez mozecie kupwac CHF w kantorach !


i splacac via rachunek pomocniczy i olac calego spread'a Very Happy !!!!!

a forum
Gość




2007-09-06, 13:51     odpowiedz


Witam

lekko rozgoryczony, powiem Ci, że Twoje obawy są słuszne, jednak nie ma jednej 100% najlepszej oferty.
Owszem DB daje niezłe kredyty. Ale Twoje opinie na temat innych banków są trochę niepoważne.
Z jednej strony mówisz, że banki biorą za ubezpieczenie niskiego wkładu i się to nie opłaca, a z drugiej, że kredytują nawet 110% wartości. To Powiem Ci, że to dodatkowe 10% też jest objęte tym ubezpieczeniem i defakto nie jest to 10% a 13%. Pozatym la Twojej wiadomości, jest bank który nie pobiera takiego ubezpieczenia i NIE KRYJĄ SIĘ ZA TYM DODATKOWE OPŁATY.

Ubezpieczenie od utraty wartości nieruchomości w DomBank obowiązuje jedynie wtedy gdy wartość kredytu przekracza 30% wartości nieruchomości, więc nie musisz kredytu brać w DomBank jeżeli przekracza.
Jeżeli chodzi o manipulację spreadem to wyznacz sobie jakiś inny dzień na spłatę raty i po problemie. Wtedy będziesz miał bardziej stabilny ten spread.

Biedny raczej nie jesteś o DB biednym klientom kredytów nie daje, a że nie ufasz ludziom to już Twój problem. Wątpie żebyś był w stanie porównać oferty banków jeżeli w tym nie siedzisz.
Sądząc po charakterze tego co napisałeś obstawiam, że jesteś z Krakowa.

pozdrawiam
ŁW


ziut
Gość




2007-09-06, 14:17    


Kolejne miejsce w ktorym pisane sa bzdury o Dombanku. Ciekawy jestem czy to zarzad finansuje ten permamentny spam. Jesli tak, to powienien postarac sie o lepszych wykonawcow.

cytat: "To Powiem Ci, że to dodatkowe 10% też jest objęte tym ubezpieczeniem i defakto nie jest to 10% a 13%. Pozatym la Twojej wiadomości, jest bank który nie pobiera takiego ubezpieczenia i NIE KRYJĄ SIĘ ZA TYM DODATKOWE OPŁATY. "

OK. To plus.

cytat:"Ubezpieczenie od utraty wartości nieruchomości w DomBank obowiązuje jedynie wtedy gdy wartość kredytu przekracza 30% wartości nieruchomości, więc nie musisz kredytu brać w DomBank jeżeli przekracza. "

Czlowieku zastanow sie, czy chwalisz i proponujesz kredyt na 100% czy wiecej, czy na maksymalnie 29%? Nie da sie polaczyc jednego i drugiego.

cytat: "Jeżeli chodzi o manipulację spreadem to wyznacz sobie jakiś inny dzień na spłatę raty i po problemie. Wtedy będziesz miał bardziej stabilny ten spread. "

Bardzo chetnie, tylko, ze w Dombanku takiej mozliwosci nie ma. Splata obligatoryjnie ustalana jest na ostatni dzien miesiaca. Tak wiec prosze o wiecej obiektywnosci.


kane
Gość




2007-11-23, 16:20     Kredyt w DB PBC


Witam, szczerze mówiąc to tren kredyt faktycznie jest najlepszy jaki mi się udało aktualnie znależć. Jak dotego doszedłem? No ano zrobiłem sobie plik w excelu, uwzglęnilem spready przy przeliczaniu, i wsyztskie opłaty i mi wyszło że DB ma najlepszą ofertę. Najmniejsze raty na 30lat jakies 1100zł. ps nie mylcie tej sumy z tym co wam drukują na tych ichniejszych kwitkach i symulacjach. Ja przeliczałem sobie raty kredytu i odsetki z uwzględnieniem wartości spredu i z jednakowym Liborem (biore kredyt w CHF) dla wszystkich banków. I wtedy mi wyszło że DB ma najlepszy wynik. Co do wymienionych wczesniej mankamentów:
1) Tylko w DB i Fortisie(niestety 1,2% marży) można aktualnie spacać we frankach zadłużenie, więc nawet jeśli te banki zaczną kombinować ze spredami to i tak można poprostu odwiedzić kantor i wpłacić kasiorke przelewem, no problem.

2) data spłaty - to akurat można zmienić a i tak jest ważna data podpisania umowy i uruchomienia kredytu więc jakiekolwiek ustawianie tej daty na 2 kazdego miesiaca jest bezcelowe bo i tak ludzie sobie mogą tą datę zmienić. no problem

3) konto ROR który jest wymagany jest konieczny a jego utrzymanie kosztuje az 17 zlotych/m. więc sporo. Można to spokojnie traktować jako dodatkowy koszt kredytu.

4) przy wypłącie kredytu np 200tyś oni sobie z tej kwoty sciagają swoje pare tyś (koło 4 tyś dla 200tys kredytu). Są to pieniądze na jakieś tam ubezpieczenia i prowizje i takie tam. Więc trzeba mieć w kapsie tą kasę i wyłożyć sprzedającemu (ja musiałem wpłacić zadatek więc to i tak pójdzie mi z tego). no problem.

5) uwaga na okazje w bankach co oferują wliczenia wlasnie tych oplat do kredytu. Np. kredyt 200000 - ubezpieczenia niskiego wkladu i prowizja razem 4 tys:
- DB PBC zabiera to z tych 200000 czyli wyplaca sprzedającemu 196 tys, i ty musisz reszte dolożyć,
- inne banki dokladają tą kwotę do kredytu także faktcznie się zaciągasz na 204tys. a nie na 200tys. Minus tego taki że po 3 latach splacicie te 4 tys, ale odsetki bedziecie jeszcze dluuuugo splacac. pamietajcie ze banki naliczają odsetki dla celego okresu kredytowania z góry, na początku placi się np 900zł raty odsetkowej i 200 zl raty kapitalowej. czyli te 4 tys kosztuje was tak naprawde jakies 6,500 lub 7 tys wprzypadku CHF i jakies 9 tyś w przypadku PLN.

6) uwaga na te ubezpieczenia, czytajcie dokladnie te umowy, baaarzo dokladnie.

7) co do wyboru chf czy PLN rata na 30 lat w PLN 1500zł,a we frankach 1100, kredyt 240000. Zeby wyrównały się raty PLN i CHF frank musialby wzrosnąć do najwyższej wartości do PLN od 10 lat, Proponuje przeglądnąć sobie historyczne wartości CHF i PLN oraz Wiboru i Liboru w okresach maksymów.


Szymon



Dołączył: 20 Lis 2007
Posty: 12
Skąd: Poznań
2007-11-23, 16:50    


Czytam list ''lekko rozgoryczonego" i serce mi się raduje!Jestem doradcą finansowym w firmie Expander i każdy klient, który siada prze moim biurku uzyskuje pełną informację o kosztach okolokredytowych, ewentualnych ubezpieczeniach, spreadzie, kredytach indeksowanych i denominowanych itp., często ludzie nie chcą słuchać, kierują się emocjami, irracjonalnymi przesłankami, że czasami mam wątpliwości czy moja praca ma sens.... Dlatego cieszę się, że napisałeś tego maila, bo moim zdaniem pokazuje on, że czasami skorzystanie z usług specjalisty ma sens, to, że na niego nie trafiłeś to inna sprawa.., ale utwierdza mnie to w przekonaniu, że warto dobrze wykonywać swoją pracę, nawet gdy moje słowa trafiają do jednej osoby na sto. Tyle moich osobistych przemysleń...
A co do kredytu w w DB, to jest to jeden z najlepszych obecnie kredytów, zwłaszcza w CHF, a co do kredytów hipotecznych, to musimy mieć świadomość, że pomimo, że jest to najtańszy pieniądz na rynku, to nie ma nic za darmo...
Pozdrawiam wszystkich forumowiczów


doradca lubelski



Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 487
Skąd: Lublin
2007-11-26, 16:21    


Przeczytałem wszystko uważnie i... przykro mi ale generalizujecie.
Oferta Deutsche jest naprawde dobra. Rozumiem, że wkład własny w tym przypadku był niewielki i dlatego ubezp. niskiego wkładu.
Mimo wszystko nie można powiedzieć że DB jest dobry dla każdego klienta, w zależności od wysokości wkładu własnnego i priorytetów co do wcześniejszej spłaty, można wskazać często lepsze propozycje.
Co do dom banku...
Jest jaki jest ale dobrze że jest. Jest naprawde potrzebny. Nie oszukujmy się, ale co z ludźmi, którzy przez 3 miesiące zapominali płacić 20zł raty za np. odkurzacz a mają sporo kasy. Tu właśnie jest miejsce na rynku dla dom banku. Po to są doradcy żeby ludzie z normalną sytuacją nie brali tam kredytów.
"jak sie nie ma co sie lubi, to sie lubi co sie ma"


gość
Gość




2007-12-10, 13:32     spread CHF w DB


W zupełności zgadzam się ze spostrzeżeniami lekko rozgoryczonego; zarówno tymi negatywnymi - dotyczącymi manipulowania spread'em, jak pozytywntymi - oceną DB jako kredytodawcy :) Wszystko byłoby (chyba - zbyt ;) pięknie, gdyby nie męczące uczucie bycia robionym w konia przez, skądinąd raczej zachowujący się bardzo w porządku, bank. Manipulowanie spread'em jest najbardziej widoczne przy szybkim spadku CHF, gdy na przełomie listopada i grudnia osiągnął wielkość 7,23% co stanowi zwiększenie (samego spread'u) o niemal 60% (!!!) w stosunku do średniej z miesiąca (bez dni "zmanipulowanych"). W mojej kilkudziesięciomiesięcznej historii kredytowej różnice spread'u w TYCH dniach w granicach +30 czy +40% stanowią normę. Do rzadkości należy wzrost mniejszy, a już zupełnie wyjątkowo - utrzymanie na poziomie średniej miesięcznej. Takie arbitralne manipulowanie kursem, pozostające bez żadnej kontroli ze strony instytucji nadzorczych budzi (naiwne oczywiście :) pytanie o etykę takiego postępowania...

   
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 1 z 5

 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Milenium kredyt - tanie kredyty na zakup domu. Kredyty konsolidacyjne porównanie - opłaty, prowizje, wysokość kredytu.
Kredyty Forum powered by phpBB
Mapy forum: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35


Copyright © 2004 - 2008 Forum-Kredytowe.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.